Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Deszcz

niedziela, 21 marca 2010 21:09
Dziś padało, jak to w niedzielę.
Ale to nam nie przeszkodziło w tym, aby porwać sis i pojechać pozwiedzac Wrocław, szczególnie tam, gdzie COŚ robi się na EURO 2012  0:-)
Oj dzieje się we Wrocławiu dzieje, a nie wie ten, co nie mieszka hihihiserce
Kilka fot z wycieczki, za milenijnym droga powstaje..................









Ponad 10km  przejechalismy, ale sporo w deszczu.
Dodatkowo pod górę, bo to milenijny i tam, gdzie robią tą nowę drogę, też sporo górek...
Dzień udany - wiadomo hehe na rowerze :)

POZA TYM CORAZ BLIŻEJ DO PÓŁMARATONU :-D

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wonderful day :-D

czwartek, 18 marca 2010 17:39
Dziś zawitało do nas słoneczko, ale zanim....:-D
Rano postawnowiłam porozciągać barki, poćwiczyć troszkę, nie za długo, albowiem ból znacznie zmalał, praktycznie nie czuję kontuzji!
To bardzo dobra wiadomość, czyli opłaciło się NIC NIE ROBIENIE i bardzo się ucieszyłam, że mogę troszkę poćwiczyć.
20 minutek ćwiczeń, ciężarki po 2kg, a potem  postanowiłam po kilku godzinach  wsiąść na ROWER i pojeździć spokojnie tak, żeby nie obciążać barków, tylko kilka kilometrów.:-D:-D
Oczywiście ubrałam się za ciepło, gdyż okazało się, że słońce dość mocno grzeje.
Ale ogólnie oczywiście było super, kondycję mam niezłą i tyle radości z powodu SŁOŃCA!!!:-D:-D:-D





Oby do zawodów było tak pięknie 0:-)

komentarze (2) | dodaj komentarz

3 Poznań Półmaraton

wtorek, 16 marca 2010 21:47

3 Poznań Półmaraton



Rolkarze i wózkarze
Regulamin półmaratonu na łyżworolkach

1. Cel imprezy
Popularyzacja jazdy na łyżworolkach jako prostej i taniej formy ruchowej dla wszystkich.

2. Organizator
Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji

3. Termin i miejsce
28 marca 2010 - start z ulicy abpa A. Baraniaka (dawnej Majakowskiego).
Punkty odżywiania, medyczne itd. według mapki trasy.
Start zawodników na łyżworolkach i handbikeach - godz. 9:50 ulica abpa A. Baraniaka.

Meta - przy hangarach Toru Regatowego "Malta" (mapka).
Pomiar czasu - w systemie Champion Chip.

 

Może tam dotrę i powalczę 0:-)

komentarze (2) | dodaj komentarz

S p a c e r y

niedziela, 14 marca 2010 22:48
Do czego to doszło, że tylko spacery mi pozostały?
Żartuję.
Co prawda jest bardzo bardzo zimno, wieje potworny wiatr i deszcz pada, ale jak się robi dłuższy spaceek to nawet robi się ciepło. Wmawiam sobie, że już jest wiosna, ale przed chwilą śnieg zasypał dosłownie cały mój samochód.
Jest biało...


Tu przed opadami..

A poza tym sis mi przywiozła "dietę". Dzięki sis, od jutra zaczynam :)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ławeczka

środa, 10 marca 2010 12:35
Ławeczka treningowa przyszła i szkoda, że nie mogę na niej powojować :)
Wygląda super, no i nie obeszło się bez sprawdzenia, jak się na niej ćwiczy. Wygodnie :-)
Mam nadzieję, że szybko zażegnam kontuzję i zacznę rozsądny trening.

ławeczka jest odwrotnie, gdyż mi w tę dziurę własnie tyłek wchodził i niewygodnie było..:-/




dla żartu wklejam fotkę bo strój to raczej nie jest sportowy....niestety nawet jakbym bardzo chciała, bark odmawia posłuszeństwa i za  diabła nie mogę dźwignąc tych marnych kilku kg...buuu.
Ale wykuruję się...

komentarze (3) | dodaj komentarz

PRZERWA

poniedziałek, 08 marca 2010 14:33
Nie ćwiczę, nie trenuję, przerwa, za duży ból..

komentarze (0) | dodaj komentarz

Leczę kontuzję czy co to

niedziela, 07 marca 2010 21:02
Boli bark, ale głównie w nocy.
Teraz dziś w ciągu dnia trochę mnie pobolewał przy przenoszeniu ciała na inne miejsce. Wrrrr
Wyczytałam, że powinnam ćwiczyć, ale nie obciążając barku, więc jutro na siłowni nie ma dźwigania.
Mam jeść też galaretki i to przez długi czas. Ma ona glucosaminę, która pomaga w takich kontuzjach  na stawy na bóle stawów regenerację stawów...
Plaster mam na ramieniu, ciekawe czy to pomoże.

Ponoć miesiącami się to leczy, ale z tego co czytałam, to nie mam zaawansowanej kontuzji, może jakieś małe zapalenie.
Tak czy siak mam to tak naprawdę od bardzo dawna i czas coś z tym zrobić, robić...


Apeluję do swojej osoby: Ewo, rozgrzewka przed każdym wysiłkiem to podstawa!!! Jak idziesz na rower czy na siłownię, rozgrzewka musi być. Nie tłumacz sobie kobieto, że spokojna jazda na rowerze to rozgrzewka i że małe dźwiganie na siłowni to też rozgrzewka!!
Głupia ja.
Planuję potrenować na rowerze przy Mastodon i nowej płycie J. Satriani.

komentarze (4) | dodaj komentarz

Plany małe

czwartek, 04 marca 2010 19:08
Dziś udało mi się na jednej z maszyn podnieść 40kg 2x :) :-]
Spory wysiłek, ale jaka satysfakcja :)
Może kupię sobie ławeczkę pod sztangę...

komentarze (0) | dodaj komentarz

Słabizna

środa, 03 marca 2010 18:13
Ile to trzeba czasu poświęcić, żeby rozgrzać wszystkie mięśnie.
Ile bym nie ćwiczyła, cały czas jestem mega cienizną.
Wczoraj zdychałam z powodu zakwasów, dziś je rozruszałam na siłowni, ale jak to trener powiedział, że naprawdę trzeba bardzo dużo ćwiczuć, żeby potem nie bolało..
ehh
Ale spoko dziś na barki podnosłam 35kg, na atlasie ...
Gryf muszę sobie kupić i ławeczkę.
OT.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Siła wektorowa wielkość fizyczna będąca miarą oddziaływań fizycznych między ciałami.

poniedziałek, 01 marca 2010 20:26
Dziś oddziaływałam na ciało ważące 30kg. (*-*)
Nic dodać nic ująć.
Najpierw rozgrzewka godzinna na ławeczce - rozciąganie.
Potem podnoszenie samego gryfu - 20kg, 3 serie po 10 razy.
Potem dołożenie zacisków - zaciski ważą po 2,5kg każdy.
Podobne serie i ilośći.
Na koniec dołożenie po 2,5kg  na każdy bok i podnoszenie 30kg 3 serie po dwa razy.
Ostatnia seria drugie dźwiganie już mi A. pomagała - fizjoterapeutka,  ma praktyki u nas na siłowni.
Bark ma się całkiem nieźle choć nadal boli.

A poza tym we Wrocławiu wody się podnoszą, Odra również, tu powinien być wodospad, ale poziomy już wyrównane.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zwykła niezwykłość

niedziela, 28 lutego 2010 16:05
Ci, którzy dziś siedzą w domach...eee chyba takowych nie ma...
Wyruszyłam po naprawie roweru na spacer z psem. K. dzielnie zakleił koło, więc nie było problemu.
Co mnie zadziwiło to ta masa kup psich na chodnikach dla rowerzystów.
I ten zapach.
Mam niską tolerancję na tego typu zapachy i cofało mnie z lekka.
Wstyd, bo sama mam psa, ale OŚWIADCZAM, że po moim psie K zbiera kupy - kupozbieraczka jest do tego przeznaczona  LUDZIE!
Wiem wiem, nie w tym kraju.
Wiatr wiał, trochę zimno było, ale spoko przejażdżka. Za tydzień jestem umówiona ze znajomymi na rower he he. Będzie super.

A co do samej przejażdżki to tak:
muszę powiedzieć, że jazda na trenarzerze ma się nijak do tego jak się jeździ po dworze. Właściwie nie da się tego nawet porównać, inny nacisk, inna trasa, ciężej, trzeba mieć oczy szeroko otwarte mijając wielkie dziury na chodnikach, wiatr wieje czasem w plecy, czasem w twarz, innym razem z boku. Ubiór tez robi swoje, tyle, że ja mam ciuchy raczej oddychające, więc nie jest tak źle, ale w domu krótki rękawek, inaczej się nie da. Myślę, że więcej zasługi w mojej sile ma siłownia i ciężarki niż sam trenażer. Nie mam na szczęście takiego uczcucia zmęczenia a to dobry znak.
Jednak tak ogólnie to jechało się ciężko. Pomijając psa, który po 5km się zmęczył i zaczął narzucać tempo.




Najczęstsze teksty pdające z ust przechodniów na dziś : " ale pomalowany pies".

komentarze (1) | dodaj komentarz

Los się śmieje

sobota, 27 lutego 2010 19:57
Pogoda dopisała i postanowiłam potrenować na rowerze na dworze.
Naszykowana, ciepło ubrana, wzięłam psa i wyruszyliśmy w końcu, po tylu miesiącach!!!!
Pojechaliśmy nad Odrę, a tam było z 20 łabędzi, niestety Chojrak nie dał nic pooglądać, swoim psim językiem dawał mi do zrozumienia, że mam jechać.
Jadąc po dziurawych chodnikach ciężko omijało się psie kupy, więc postanowiłam zmienić pas na ten drugi, dla pieszych, bo był pusty. Zjeżdżając na pas trafiłam na wielką kupę szkła, co za pech. Koło od razu przebite, flak na miejscu.
1,5km jechałam na flaku do domu i tak zawojowałam aż 6km.
Totalna porażka, kierownica rozregulowana, przerzutki ledwo mi wchodziły, złapałam flaka i ogólnie nie pociśnie się na tym sprzęcie.
Ale dół :( :-/



komentarze (0) | dodaj komentarz

Wesoło

piątek, 26 lutego 2010 17:40
Dziś chłodniej niż wczoraj, ale i tak pięknie.
Mój nastrój jest coraz bardziej pozytywny.
Nastrojona jestem na lepsze jutro...
Bark boli mniej, ale smaruję go nagminnie i chwilowo nie obciążam.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wylazło szydło z wora

czwartek, 25 lutego 2010 19:09
Pierwsze co, to mamy wiosnę. Ot tak sobie zawitała do nas i ja tam się cieszę jak dziecko.
JUTRO na rowerek na świeże powietrze - rewelacja!!!!!!!!!!!!!
Dwa, byłam na siłowni, wczoraj się nie forsowałam, ale i tak powiedziano mi, że nabawiłam się kontuzji barku, konkretnie przednia panewka lewego barku.
Dostałam wskazówki jak się tego pozbyć i zalaz lezę do Apteki naszej cudnej.
Porozgrzewam, ponaświetlam, jak zajdzie potrzeba to suszarką nawet...
Ogólnie nie jest aż tak źle, bo podczas wyciskania sztangi na leżąco, potrafię tak przy zgięciu ją przekrzywić, że da się to zrobić bez bólu.
Oczywiście na siłce było super.
30 minut na sali 5 i potem podnoszenie sztangi bez fajerwerków z powodu kontuzji.
Najważniejsze, że jest prawie wiosna i grzało dziś i słońce świeciło i śnieg znika I JUTRO NA ROWER HAHAHA



coś tam nawet poza zwałami sadła pojawiły mi się mięśnie na rękach mych :)

komentarze (1) | dodaj komentarz

siłka2

wtorek, 23 lutego 2010 22:28
Wczoraj rozgrzewka, a dziś na ławeczce pocisnęłam trochę. Uwielbiam taki wysiłek, czuję się po nim rewelacyjnie. Barek rozruszałam, mięśnie ponaciągałam. Kocham to.
Dowiedziałam się przy okazji ile podnosi się kg na zawodach :-D
Będę trenować, zobaczymy co się z tgo urodzi. W czwartek chcemy sprawdzić ile jestem w stanie udźwignąć kg. :-D:-D
Fajnie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

i po..

poniedziałek, 22 lutego 2010 18:08
I po siłowni. Na początek po tak długiej przerwie ćwiczyłam 40minut, jutro też idę, śnieg zelżał, pełno błota, ale wolę to niż niemoc w dojeżdżaniu :-]
Było spoko, bark rozruszałam trochę, ale korci mnie by jeszcze wskoczyć na rower...chociaż z 10km...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Czuję..

niedziela, 21 lutego 2010 11:23


że już niedługo wyruszymy na wycieczki rowerowe z moim wiernym przyjacielem najmądrzejszym pieskiem na osiedlu hihihi

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny. A.E.

sobota, 20 lutego 2010 16:17
Jestem w posiadaniu lampy BIOPTRON, taka niby wspomagająca leczenie. Po 6 naświeleniach mój katar, który mnie męczy od 2ch tyg. w sumie znikł, dziś nie używam już chusteczek do noska (*-*)Ale to nie znaczy, że jestem już zdrowa...
No i pęcherz na pięcie po kilku naświetleniach prawie znikł, a rana na palcu..no cóż nie ma jej już. Może to zbieg okoliczności, ale zważywszy na to, że bardzo się z tymi paskudztwami męczyłam, dla mnie to super wiadomość.
Mój ukochany sceptyk, realista, również tu i ówdzie sobie naświetla, np. ranę pooperacyjną. (*-*)
Nie wierzę w cudowne uzdrowienie, tym bardziej też w leczenie za pomocą światła wszystkiego, ale moja determinacja nie zna granic, lampę mam i uważam, że jakimś dziwnym trafem działa (*-*)
Za jakiś czas napiszę końcowe efekty leczenia rany po pęcherzu na pięcie, która odnawia mi się od 4ch miesięcy ciągle!
To ogranicza moje aktywne życie, ale mam w planie już od poniedziałku IŚĆ na siłownię :-]


siedzenie przed zmianą


Dziś ostry trening  przede mną,  czyli coś co lubię najbardziej :-) Spróbuję dziś wyregulować siedzenie tak, żeby dać je lekko do tyłu, muszę znaleźć optymalną pozycję, gdyż w tej nie czuję się stabilnie, tak jakbym za prosto i lekko za blisko siedziała. Co prawda regulowaliśmy je już jakieś 20 razy, ale nie mam pojęcia jak ustawić je tak, żeby było naprawdę dobrze i jak najmniej szkodliwie dla ciała.. Bardzo trudno się dokręca to siedzenie, ale spróbujemy. Wrzuce fotkę porównawczą...potem po regulacji siedzenia...jak aparat mi się naprawi..
No i stał się cud, no może bez przesady, ale  tu muszę podziękować koleżance, które wysłała mmi foty swojego handbikea i jak spojrzał na niego K. powiedział - "mogę Ci zrobić taką pozycję półleżącą"... No i zrobił. Co prawda pozycja jest siedząca, ale jakby głębsza, przez co wygodniejsza i bardziej stabilna.
Niewielka róznica, ale zawsze to coś. Pobiłam dziś rekord formy, a co najważniejsze BEZ BÓLU!
Oj głupia byłam jeżdżąc 2ms i się męcząc, ale nie wiedziałam w czym problem...
Gdyby nie zdjecia tej koleżanki..dzięi R ... :) @)-->-->--

siedzenie po przestawieniu, bardziej ukośne, pochyłe, słabo to widać, ale różnica w jeżdżeniu kolosalna.

   
a jak siedzę nie ma żadnej wizualnej różnicy... trzeba się wpatrzeć.



A tytuł wpisu to taka moja myśl dnia, ciężko pogodzić się z tym, że należy się do tego samego gatunku, który sieje mord. :-(

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niemcy

piątek, 19 lutego 2010 13:37
Zdjęcia z róznych imprez, szczególnie maratonów. Niemcy.




O takich mięśniach marzę na rączkach   :-] Ale piękne ma ta Pani






W deszczu jeździć też się zdarza, nawet na zawodach. Wtedy jest jeszcze ciężęj i niebezpieczniej



Na maratonie w Koln. Kurcze, ale maszyna "diabeł".

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rebel Tv

środa, 17 lutego 2010 20:21
Przy rytmach programu rebel.tv, sesji no more plastic oraz all the killers przejechałam prawie 20km. Ponieważ jak ktoś mnie odwiedza, musi sprawdzać mój sprzęt, nabito  mi 700m.
Spory wysiłek jak kapie z nosa, ale dałam radę. Dodatkowo zagłuszałam tego dzieciaka z góry, gdyż mam "wyjątkowych" sąsiadów i czasem to jedyna metoda  :-/
Bezdyskusyjnie ten sport jest boski ;-)
A takowy sprzęt mi się marzy, tyle, że z korbami takimi jak na drugiej fotce.







o ten ma super korby :-|



ten też jest całkiem całkiem :0 ]:-|
Jak to się mówi, nie dla psa kiełbasa, ale pomarzyć zawsze można :-/
Ciekawe jak się na tym jeździ, jak się skręca , jak się zachowują nogi, czy plecki nie bolą i jak mocno można machać i jak zakręcać. hmmmmmm, ale  czadowy rowerek.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zwariowany czas

wtorek, 16 lutego 2010 20:52
Po nieco ciężkim tygodniu, a nawet dłużej, dziś  zaczęłam kontynuację moich treningów.
Przejechane 10km swobodnie i  mam wrażenie, że nabrałam sił, dodatkowo przez pół godzinki ciężarkami poćwiczyłam rączki.
Od razu czuję się lepiej.
:-):-):-]



Pies mi zarósł, ale nie mam siły go ogolić, poza tym jak tylko się ociepli znowu wróci do swojej "barwy", teraz niech korzysta z futra, bo mu się przydaje. Nikt jak on nie kocha zimy brrr. A może wcześniej go lekko podgolę.
Kiedyś w styczniu było 17 stopni, ale to dawno.
W zeszłym roku pamiętam, że już dawno w lutym jeździłam  rowerem, w listopadzie i grudniu też, pamiętam, że tylko w styczniu mniej.
Nie pamietam już jak to jest jeździć po ulicy rowerkiem, no prawda mam chodniki odśnieżone, ale przy tej temperaturze nie mam za bardzo ochoty jeździć ze względu na moje  szybko marznące nóżki. Potem wiele godzin musiałabym je  zagrzewać.
Oj szczerze tęsknię za wiosną, mimo iż wcale nie narzekam na zimę nie jest taka okrutna, staram się jej nie demonizować, ale wiem, że naprawdę ludzie mają już  JEJ dość.
Oby do wiosenki...

komentarze (0) | dodaj komentarz

A czasu brak

wtorek, 09 lutego 2010 19:25
Nie mam zbytnio czasu na ćwiczenia, od rana do wieczora jestem poza domem, padam na pysk  jak wracam, ale jutro w końcu trochę odpocznę, to może potrenuję sobie.
Taka przerwa czasami jest potrzebna, w sumie od dawna ciągle trenuję, jeżdżę i nie miałam jakiejś dłuższej przerwy hmmm.
No a śnieżek nie odpuszcza, ale mam jakieś dziwne wrażenie, że ciągle podlatują do mnie ludzie i chcą mi pomagać jak się pakuję do autka, albo w innych sytuacjach, to b. miłe :-)

Uwielbiam płatki śniegu he, taka bania jak z drzewami:



jak dla mnie.. przecudne

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kaczek c.d

piątek, 05 lutego 2010 12:40
Znalazłam tym razem dwie kaczki z podkręconymi piórkami na kuperku :-) Czyż to nie słodki widok??? (*-*)
Jeszcze z 6 tygodni i będzie super pogoda...uf uf uf




Oczywiście okazało się że te biedne kaczki i tak zdychają przez człowieka. A dlaczego?
Bo powinno się je dokarmiać TYLKO zimą, a ludzie dokarmiają je również latem i ponoć oduczyły się polować i jak przychodzi zima, wiele z nich zdycha z głodu.
OT wielka pomoc ludzi, karmią latem "bo to tak fajnie". Nie przypominam sobie, żeby mi wpadła taka durnota do głowy, ale okazuje się, że jednak tak ludzie  robią, oczywiście kosztem tych biednych pięknych stworzonek.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wspominki

czwartek, 04 lutego 2010 13:58
Uwielbiam w takie dni wspominać jakie było piękne lato.
A przyznać muszę, że lato 2009 było super, przynajmniej dla mnie. Zdobyłam nowe doświadczenia z zakresu sportu. Odważyłam się na pewne szaleństwo.
Znalazłam w internecie bieg w Karlinie i wyczytałąm, że osoby niepełnosprawne też mogą wziąć w tym biegu na 15km udział.
Właściwie to mogłam znaleźć  inny bieg, gdzieś bliżej, ale po CO, skoro ja sobie wymyśliłam KARLINO nad samym morzem.

Mój mąż wspaniały musiał spełnić moją zachciankę i pojechaliśmy.  Spalismy w Wiosce Dziecięcej, przepięknej zresztą, rano szybko pojecahliśmy nad morze, zjedliśmy obiad w południe, kiedy to zazwyczaj moją porą obiadową  jest 17-a -  ..no i na 15-ą pojechaliśmy na mój pierwszy bieg w życiu. (*-*):-)@)-->-->--
Oj jakie to były emocje. Oczywiście udawałam twadzielkę, ale jak zobaczyłam tych ludzi, start i jak doszło już do startu to nerwy mnie tak zżerały, że jak tylko wyruszyłam i  miałam ogromną górę do pokonania, to stękałam jak stara babcia, bo raz że ze szczęścia, że biorę w tym udział, a dwa, że nie mogłam w to uwierzyć, że na starcie mam taką górę do pokonania hihihi.
Potem pamiętam jak jechałam i dziwiłam się, że uzyskuję nieprawdopodobną prędkość jak na mój "słaby" sprzęt, bo nawet miałam na liczniku 30km/h.
No i tak gnałam, jak się zmęczyłam to odpoczywałam sobie po 1 minucie -  trzy razy miałam taki odpoczynek - i na mecia byłam po godzinie!
15km w godzinę. Na moim rowerze, nie mogłam w to uwierzyć.
Po drodze mijał mnie mąż samochodem w środku z psem i machali do mnie <pies nie machał, ale merdał ogonem na mój widok zdecydowanie szybciej!>. Kiedy byłam blisko mety, zaczęła sie beznadziejna droga, pełno kostki brukowej i progi zwalniające, myślałam, że śnię. Poza tym dwa razy zgubiłam drogę!obcy
Tak, to w moim stylu, jakieś dziecko krzyczało za mną: "NIE TAM" i palcem pokazało mi gdzie. Ja ze śmiecham na ustach zawróciłam i wróciłam na trasę. Zmęczona, ostatkiem sił dojechałam do tej mety i myślałam, że eksploduję ze szczęścia...
Cudowna chwila, nie da sie tego opisać, tych emocji, szczęścia, że SIĘ UDAŁO, że dojechałam, że nie złapałam gumy, że nie zboczyłam z trasy hihih. Wszystko na raz.
Potem to oczekiwanie na wręczenie nagród, którkie wywiady, załadunek do samochodu i ponad 6h jazda samochodem do domu tego samego dnia!
Wszystko na wariackich papierach dosłownie!




NO I DRUGIE WSPOMNIENIE

Najmniej w mój sukces to wierzył mąż :-) No, ale nie mam mu tego za złe, bo przecież miał po części rację.
Pokonać 42km na słabym sprzęcie, ciężkim jak diabli i do tego ....
No właśnie wszystkie znaki mówiły na niebie, że zwyczajnie nie wezmę udziału.
Przed maratonem dałam rower do modernizacji, miałam koła ukośnie i zwiększoną zębatkę.

Długo to trwało i w tym czasie nie trenowałam. Rower dostałam na 2 tygodnie przed zawodami.
Coś nie grało mi w moim sprzęcie, ale nie wiedziałm do końca co. Chciałam go zmodernizować po to, żeby szybciej jeździć, tymczasem miałam wrażenie, że jestem jakaś wyjątkowo słaba i jeżdżę beznadziejnie.
Jakie mną targały myśli to dosłownie parodia jak sobie przypomnę. Jednago dnia mówiłam do mężą:"masz rację, to głupi pomysł, dziś ledwo 21km przejechałam, a ja chcę przejechać 42, to po prostu niemożliwe", a na drugi dzień krzyczałam z entuzjazmem: "dam radę!"
Nadszedł upragniony dzień. W swoje siły wierzyłam, gorzej w sprzęt...
Kiedy na starcie zobaczyłąm "tłum" niepełnosprawnych na "zajefajnych"  rowerach, wcale a wcale mnie to nie zniechęciło. Pomyślałam sobie, że widocznie tak ma być.
Wystartowaliśmy!
Handbikeowcy gnali jak wystrzeleni z TORPEDY, a ja? No hmmm yyy no jak ślimaczek.
Po 20km było już tylko lepiej, do 20km masakra, raz nawet wymiotować mi się chciało ;-(
Ale nagle doznałam olśnienia, przyśpieszyłam i po 3h i 45 dojechałam na metę.
NIE MOGŁAM W TO ?UWIERZYĆ...
Dalj było podobnie jak w Karlinie bla bla ale co najciekawsze w tym wszystkim????

......................................................................................................
Pojechaliśmy do domu i okazało się że opony były zdarte do dętek. Najpierw pomyślałam, że widocznie to normalne przy tylu kilometrach na raz, ale nie...
Rower po modernizacji miał źle ustawione koła przez co przez 42km jechałam na obciążeniu. Walcząc z własnym sprzętem. Czułam, że mi ciężko, ale zwalałam to na własną słabość i beznadzieję.
Do dziś zastanawiam się o ile mój czas byłby lepszy, gdybym nie "szarpała" się z rowerem...
ehhh
ALE było pięknie.
Te emocje
Ta duma
Te łzy w oczach...
Ta niemalże władza nad niemocą
To poczucie spełnienia
To poczucie, że niemożliwe jest możliwe!!!
NIKT mi tego nie zabierze.
Nawet ta obleśna zima  ]:->





A tutaj? Wyobraźcie sobie, że jedziecie 42 km bez wytchnienia, w gorącu i modląc się o szybki koniec, a tu przed samą metą dosłownie metr przed wami upada człowiek!!!
Raz że musisz w porę zareagować, widać, że zachowałam jakiś rozsądek i skierowałam się na prawo, żeby go nie połamać swoim ciężkim rowerem, a DWA nie możesz w to uwierzyć, że to się dzieje naprawdę!
Ale on przeżył, wstał szybko, ja wyprostowałam koło i z mała obsuwą czasową już byłam na mecie, reszta się nie liczyła. Dojechałam.


http://www.youtube.com/watch?v=9ZVomPRMvYo



A tu widać mnie i za mną na rowerze dzielny mąż w asyście.

komentarze (3) | dodaj komentarz

Chwilowo nie trenuję

wtorek, 02 lutego 2010 21:02
Na obecną chwilę nie trenuję już 2 dni, ale już jutro zabieram się za porządną rozgrzewkę (*-*)
Póki co trochę wychodzę z domu kaczki pokarmić, jest ich tak dużo, i  w sumie to jedyna zaleta zimy. Można na nie popatrzeć z bliska, nie uciekają i ciągle coś jedzą.
Chodzą po zamarzniętej Odrze <nie tylko kaczki, ludzi też widziałam jak nieodpowiedzialnie i lekkomyślnie łażą po Odrze ]:->.>

Bardzo zimno, ale ponoć jak się tak chodzi po takim mrozie to odporność wzrasta.
Oby



Kaczki <NIEKTÓRE :)>mają cudowne dwa piórka podkręcone...z tyłu kuperka.  :-]

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zima nie odpuszcza...

sobota, 30 stycznia 2010 20:10
Od ponad miesiąca choruję, zima nie odpuszcza, 5 lutego mam lekarza...
brrr

Ale zzzzzzzzzzzziiiiiiiiiimmmmmmmmmmno!!



A te ptaszynki na odrze siedzą sobie :-)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zimą pomagajmy

piątek, 29 stycznia 2010 17:54
Na ile można tyle trzeba pomagać...
Zima doskwiera nie tylko nam.
Takie biedna kaczuszki nie mają ciepłego schronienia w nocy.
W dzień można je pokarmić.

a rzucają się baaardzo na jedzenie!






komentarze (0) | dodaj komentarz

Endorfiny

czwartek, 28 stycznia 2010 14:16

"Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości." A.E


No tak  to naturalny doping i zawsze tak jest, że po ćwiczeniach mam doskonałe samopoczucie.
Dlaczego?
 Po pierwsze jest mi ciepło obcy:-]
Po drugie i trzecie to samo ;-):-]
Ostatnio nawet zaczęłam codziennie jeździć, a zawsze to jest tak, że najpierw mi się nie chce i jak już się jakoś zmuszę do przesiądnięcia na rower, zaczynam jechać początkowo 18km/h...mozolnie i znudzona i od razu jestem zmęczona.
Potem jednak już pod koniec mam sporego powera i jadę w prędkością 21, 22km/h, a już pod sam koniec, żeby się na maxa zmęczyć dochodzę do 31km/h, ale jadę tak minutę max ..;-)
Czytam "Rok 1984", zobaczymy czy przez nią przebrnę...:-/
Dodatkowo znowu spadł śnieg, nie wiem czemu ale na balkonie niestety mam sporo tego śniegu, mimo iż jest zabudowany, domyślam się, że wiatr go tam nawiał jakimiś szczelinami.
K. nadal nie wie czy idzie na operację, ręce opadają, nie mamy żadnego wsparcia, nikt nam w tym temacie nie pomaga, a bardzo przydałaby nam się pomoc, bo skoro czekamy już od grudnia, a nie zapowiada się w najbliższym czasie jego wizyta w szpitalu, to coś tu jest nie tak. Trochę to nas zfrustrowało, bo jakby poszedł z tydzień temu - byłoby idealnie, teraz im później wyznaczą termin, tym gorzej, chyba wtedy się K. nie zdecyduje!
Powody są oczywiste - kasa :-(
Jak to jest, że jak ktoś inny potrzebuje pomocy, to ma do tego sztab ludzi, a on biedak jest sam i nie zapowiada się, że w tym roku pójdzie na tą operacją...
Ehhh lipa.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdrowe kosmetyki

wtorek, 26 stycznia 2010 14:48
Każda z nas chce być piękna, młoda i zadbana.
Nie każda z nas jednak wie, że firmy kosmetyczne faszerują nas chemią na potęgę. I tu nie chodzi o to, że smarujemy się za dużo, tylko o to, że smarujemy się niezdrowymi kosmetykami.
Znalazłam 17 składników kosmetyków, które zaburzają gospodarkę hormonalną. Te 17 składników wyróżniono ze względu na skład w kosmetykach, bo tak w ogóle mamy ich ponad 500. :-\
Ponieważ w miarę dbam o siebie włączając w to codzienne ćwiczenia oraz jazdę na rowerze, postanowiłam również sprawdzić skład moich kosmetyków i co się okazało.
Dosłownie w każdym - czyli - krem do opalania, krem do twarzy, balsam do ciała z aloesem, balsam brązujący, żel do mycia twarzy antybakteryjny, pianka do włosów i inne zawierają przyjamniej jeden z tych wymienionych 17 składników szkodliwych dla naszej  gospodarki hormonalnej.
W jednym nawet było AŻ 5 tych składników.
Wszystko ładnie pięknie, bo przecież to są "znikome" ilości, które nie powinny nam szkodzić, ale pod warunkiem, że używamy tlyko jeden z tych kosmetyków, który zawiera choćby  METHYLPARABEN. Zdumiewa mnie jednak fakt, że tylko mój  płyn  micelarny z Ziaji używany zresztą bardzo rzadko nie posiada tych składników oraz odżywka do włosów  Dove jedwabista gładkość.
I tak reasumując dziś zrobiłam sobie maseczkę z AVONU, która zawiera trujący Propylparaben, wcześniej zmyłam buzię mleczkiem Soraya zawierającym  trujący Methylparaben oraz Propyloparaben, a na koniec nałozyłam krem do buzi zawierający też te składniki.
I tu zadaję sobie pytanie, skoro w każdym kosmetyku mamy truciznę, dlaczego firmy farmaceutyczne nie ponoszą żadnej odpowiedzialności???
"
W 2008 r., Komisja Europejska zmieniła regulacje prawne dotyczące kosmetyków, ale postanowiła na kolejne pięć lat odroczyć podjęcie stanowiska w sprawie czynników zaburzających gospodarkę hormonalną.

Unia Europejska od lat prowadzi badania nad szkodliwym wpływem substancji zaburzających gospodarkę hormonalną. Organizacje konsumenckie w Europie chcą zakazania stosowania ich w kosmetykach. Część polityków przygotowuje przepisy, które mają ustanowić stosowny zakaz. To dobre działania. Ale póki co konsumenci wciąż są narażeni na negatywny wpływ tych substancji na zdrowie." źródło - Pro-Test

Na koniec wymienię kilka podstawowych składników nagminnie pojawiających się w naszych kosmetykach. Na szczęscie tworzona jest lista kosmetyków TYCH BEZ i mam nadzieję, że dwa wymienione przeze mnie równeiż znajdą się na liście tych rekomendowanych.
Ethylparaben
Propylparaben
Methylparaben
Butylparaben

i inne. Dla ciekawych reszta z tych wspaniałości znajduje się na stronie Pro-Testu. Polecam.

I jak tu być zdrowym??
(*-*)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ocean

poniedziałek, 25 stycznia 2010 15:45
Na szczęście czasami udaje mi się przejchać nawet 13km. Nie ukrywam, że w rowerze mam za wysoko korby a to wywołuje ostry ból ramion. Najgorzej w nocy, bo spać nie mogę wrrr.

Inny temat.

Oceany.

Fasynują mnie i marzę o tym, żeby choć raz w życiu je/go zobaczyć.
To dziwne, b o ponad 70 % Ziemi  to oceany, a ja mam marne szanse na to, żeby zobaczyć choć  jeden. Ale kto wie...
Najbardziej fascynujące dla mnie są dymiące kominy na dnie ocenau, zwane kominami geotermalnymi.



To takie jakby wulkany - "położone na dnie oceanów miejsca erupcji gorącej wysoko zmineralizowanej wody, zawierającej również gazy wulkaniczne" - wikipedia
Przypuszcza się, że analogiczne podmorskie ujścia hydrotermalne istnieją na jednym z księżyców Jowisza, Europie, a w dalekiej przeszłości mogły istnieć na Marsie.

No i przypomina mi się księżyc enceladus, który jest cały z lodu, ale co dziwne występują na nim lodowe wulkany.


Rozmiary Enceladusa nie są na tyle duże, by zachodzące w jego wnętrzu reakcje rozpadu pierwiastków promieniotwórczych mogły obecnie dostarczać znaczące ilości energii. Jednak występujące na powierzchni księżyca pęknięcia, szczeliny i inne deformacje terenu świadczą, że zachodzą na nim złożone zjawiska tektoniczne, pomimo że jego wnętrze powinno ostygnąć już dawno temu. wikipedia.
A to ci ciekawostka...
Uwielbiam takie ...
Swoją drogą powiedzieli, że chcą dokładniej  zbadać ten ksieżyc taką prostą metodą monety. Albowiem kładąc monetę na lód, ona po jakimś czasie stopi ten lód. Dlaczego? Bo metal przewodzi ciepło...Chcą wykorzystać ten pomysł  w celu zbadania tego księżyca.
obcy
Mówią, że oceany i kosmos są ze sobą powiązane w jakiś sposób. Dotyczy to choćby powstania oceanów na Ziemi.
Dodatkowo w oceanach są znacznie wyższe szczyty niż najwyższy na ziemi Mount Everest <przypomn.
(8848 m n.p.m.), >...
Tyle pięknych rzeczy jest na świecie, na tej naszej małej Ziemi.
Porównując Ziemię do wszechświata, można wyobrazić sobie kropkę nad "I" w jakimś tekście. Ta kropka to Ziemia. :) :-)


Nadal zimno bardzo, mróz nie chce puścić, nie wiem ile jeszcze wytrzymam...W TV mówią, żeby lepiej nie wychodzić z domu jak nie ma takiej potrzeby. Ke?;-(

komentarze (1) | dodaj komentarz

Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna – ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.

piątek, 22 stycznia 2010 20:51
No cóż obiecałam sobie, że dziś pocisnę 20km, ale ledwo udało mi się przejechać 12 km ;-(
Potem ćwiczyłam ciężarkami, 2kg i 3kg.
Fajnie po tym bolą mięśnie.
Mam szczerą nadzieję, że na wiosnę nie będę wyglądać jak wieloryb, tylko trochę lepiej.
Cięzko w taką pogodę być aktywnym.
Jutro mam w planie spacer z moim najmądrzejszym chyba na osiedlu psem no i wezmę ze sobą Kamila, niech się cieszy hihihi.
Kocham mój rower...wiem banalne, ale nie wyobrażam sobie co by było, gdybym go  nie miała.
A wszystko to dzięki klubowi SMOK. Oh co za życie...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

poniedziałek, 18 stycznia 2010 22:23
Ćwiczę każdego dnia i nie ukrywam, że to naprawdę daje sporo radości :-)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nie odpuszcza

poniedziałek, 18 stycznia 2010 15:56
Zima nie odpuszcza, ale dobry nastrój mnie nie opuszcza hihi :)
Dziś jakiś człowiek z góry zrzucił śnig na mój daszek na balkonie i już pożegnałam się z częścią daszku. Ale nie będę się przejmować kolejnymi wydatkami, bo to nic nie daje.
Ćwiczę sobie i nawet mam dodatkowy ciężarek o kilo cięższy.


ach lato.....

komentarze (2) | dodaj komentarz

No tak jakoś

czwartek, 14 stycznia 2010 13:08
Mój kaszel nadal jest męczący i taki dziwny, bo z rana i pod wieczór. Dlatego jakoś nie odczuwam skutków ubocznych, ale czasami przeszkadza.
Teraz jeden dzień jeżdżę na trenażerze po 10, 12 km, a na drugi dzień 2x w ciągu dnia ćwiczę ciężarkami. Myślę, że to pomoże mi zachować jako takie siły w rękach i że kondycja mi nie spadnie.
Postaram się z pomocą K w poniedziałek iść na siłownię.
Mam nadzieję, że jakoś się uda, chociaż ani grama śniegu nie ubyło u nas wrrr.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zima ciąg dalszy

niedziela, 10 stycznia 2010 18:52
Pada śnieg gruby i gęsty. Z każdym dniem jest go coraz więcej.
Pies jedynie się cieszy, ja nie za bardzo.



Wieczorem jednak się przemogłam i zaczęłam jeździć na rowerze. Na początek 10km, potem ciężarki. Postaram się rano też ćwiczyć.
Muszę, no bo zwariuję od tej zimy!!!

komentarze (1) | dodaj komentarz

Słabostki me

środa, 06 stycznia 2010 22:34
Otóż od grudnia trzyma mnie kaszel - duszący.
Teraz mam ciągle temperaturę 37,2.
Dziś ledwo dałam radę przejechać 10km, ale uważam, że zawsze to coś. Było ciężko, trochę było mi słabo, ale dałam radę. Jechałam 50minut.
Walczę z zimą, ale póki co nędznie przegrywam jakże marną walkę.

Jak mi nie przejdzie, chyba będę musiała odwiedzić lekarza...oby nie.

komentarze (2) | dodaj komentarz

wrrr

wtorek, 05 stycznia 2010 11:29
Pojechałam na siłownię, nie było łatwo się tam dostać przez śnieg i niestety  była nieczynna.
Póki jest tyle sniegu chyba odpuszczę sobie, w domu coś postaram sie poćwiczyć.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zgrupowanie

poniedziałek, 04 stycznia 2010 15:50
11 stycznia mam zgrupowanie w Wiśle / k Ustronia.
Niestety nie pojadę z wielu powodów.
Raz, że to aż 2 tygodnie, a w tym czasie K. będzie leżał w szpitalu i to główny powód, więc nie ma co pisać o innych.

Dziś zaczyna się siłownia. Jest tyle śniegu na dworze, że szok, ale spróbuję samodzielnie pojechać na siłkę, może mi się uda szybę przednią od lodu usunąć i takie tam...
Dla zdrowego to 5 minut, ja muszę wyjść pół godziny wcześniej z domu, żeby uporać się z lodem i śniegiem wrrrrr

Ale się ciesżę, że w końcu siłownia.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tęsknię za latem

środa, 30 grudnia 2009 14:48
Tęsknię za latem bardzo.. i
ZA WYŚCIGAMI!!!






Rajd Dakar w Argentynie/AFP

komentarze (0) | dodaj komentarz

No..

piątek, 25 grudnia 2009 18:13


Ogólnie spoko klim, ALE NIE ĆWICZĘ nic A NIC.


TRENAŻER czeka na lepsze czasy





komentarze (3) | dodaj komentarz

Bardziej dla

wtorek, 22 grudnia 2009 15:11
No i teraz dzień w dzień jeżdżę po minimum 20km, ręce bolą jak ... ale nie ma co, robię to, żeby się nie upaść w zimie.
Bolą ręce, stawy, ale jeżdżę. Sama sie dziwię, że mi się chce. A potem jak już jest po wszystkim biorę ciężarki i naparzam tak nimi pół godziny.
Same zalety, bo tak po pierwsze ciepło mi, a przykęcamy grzejniki - wiadomo - oszczędzanie, a po drugie mam szczerą nadzieję, że nie utyję do wiosny.
Ot co.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zima

piątek, 18 grudnia 2009 12:12
Na dobre sobie przyszła i nieprędko odejdzie. Bardzo zimno, dużo śniegu i w ogóle masakra.
Na pewno jutro nie jadę na zawody.


 mój kochany trenażer..jedynie on mi pozostał ...i siłownia..na zimę :):):):):)
Na szczęście popękane linki już naprawione - koszt 32zł.
Przypomniało mi się, że go dałam do naprawy poraz 10 000 bo w tym serwisie pewnie poraz pierwszy robią taki rower, więc zanim się nauczą, to będą linki i pancerze sie zrywac nagminnie wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.

Wczoraj z K bylismy na konsultacji u lekarza, czekaliśmy od 18.15, wrócilismy o 21.00 więc nie pojeździłam już na rowerze, bo mi się nie chciało.
No i tyle..

komentarze (3) | dodaj komentarz

Padł śnieg

czwartek, 17 grudnia 2009 14:11
i tym samym położył moje sobotnie zawody.
Trzeba sie z tym pogodzić, utrzymac formę przez zimę i czekać...czekać ... czekać...
na sezon rowerowy...
Czekanie to sama przyjemność...

komentarze (0) | dodaj komentarz

ULUBIONE ZDJĘCIE

środa, 16 grudnia 2009 12:10
Moje ulubione zdjęcie z zawodów to chyba maraton Wrocław'09
Właściwie to kilka zdjęć...
Kurcze jak ja tęsknię za zawodami :(:(:(:(:(









komentarze (0) | dodaj komentarz

20 Jubileuszowy Strzelecki Bieg im. Euzebiusza Fer...

poniedziałek, 14 grudnia 2009 12:23

3. TERMIN I MIEJSCE:
19 grudnia 2009r. Strzelce Opolskie ( sobota ).
4. TRASA:
- dystans - 15 km - ulicami miasta, trasa nie posiada atestu.
- START – ul. Chopina
- META – Pl. śeromskiego
- OPIS TRASY: ul. Chopina, Pl. śeromskiego, Kościuszki, Powstańców Śl.,
1-go Maja, Habryki, Dworcowa, Piłsudskiego, B. Chrobrego, Jordanowska, Ks. Wajdy,
Pl. śeromskiego. ( 5 x pętla ).
5. PROGRAM ZAWODÓW:
- godz. 700 - 1030 – weryfikacja i przyjmowanie dodatkowych zgłoszeń,
- godz. 1045 - oficjalne otwarcie biegu,
- godz. 1050 - II Bieg VIP - ów,
- godz. 1100 - start do biegu na dystansie 15 km.,
- godz. 1345 - wręczenie dyplomów i nagród oraz oficjalne zakończenie
w Strzeleckim Ośrodku Kultury - Pl. śeromskiego 7
6. WARUNKI UCZESTNICTWA:
- w biegu prawo startu mają biegacze, którzy ukończyli 16 lat, zrzeszeni
i nie zrzeszeni w klubach sportowych,
- do zawodów dopuszczeni są równieŜ niepełnosprawni na wózkach
inwalidzkich (pod warunkiem braku śniegu oraz gołoledzi),
NO właśnie coś podejrzewam, że nie pojadę, bo śnieg już spadł ślisko już jest i w ogóle zimno... jak diabli...

komentarze (2) | dodaj komentarz

Niemiecki

niedziela, 13 grudnia 2009 11:54

Zrobiło się naprawdę zimno, pewnie nie będzie mi się chciało za tydzień jechać w taki chłód na zawody...
Sama jeszcze nie wiem, się zobaczy...

Póki co lipa z tą pogodą do dupy.

komentarze (2) | dodaj komentarz

w domu..

środa, 09 grudnia 2009 20:49
W domku na rowerze też mozna a jakże (*-*)
10km przejechane aaaaaaaaaaaaaaale mordęga

komentarze (2) | dodaj komentarz

....................................................................

poniedziałek, 07 grudnia 2009 21:25
Dziś sporo poćwiczyłam, ale póki co to ostatni tydzień na siłowni z  powodu świąt...
Szkoda, ale cóż, trzeba będzie to jakoś przeżyć....................

A dziś powyciskałam i było fajnie, ale łapska bolały oj bolały...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Atlas

środa, 02 grudnia 2009 20:32
A we wtorki to ćwiczę na tym:


Jutro lecę na wykład więc nie pójdę na siłownię, a wykład ciekawy bo:
"Pierwsze obserwacje zastosowania glejowych komórek węchowych w leczeniu całkowitego uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wstępne wyniki rocznej obserwacji badań klinicznych pierwszej fazy, prowadzonych przez Klinikę Neurochirurgii Akademii Medycznej we Wrocławiu przy współpracy Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej oraz Zakładu Rehabilitacji Leczniczej w Urazach i Chorobach Kręgosłupa AKSON."

Prowadzący:
Prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Jarmundowicz
Neurochirurg dr n. med. Paweł Tabakow

komentarze (2) | dodaj komentarz

ławeczka

poniedziałek, 30 listopada 2009 19:46
W poniedziałki ćwiczę na tej ławeczce przez prawie 1,5h.

komentarze (1) | dodaj komentarz

 123  »

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 2917

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Warto zajrzeć

O czymś innym

Handbike czyli rower napędzany ręcznie jest sprzętem umożliwiającym osobie niepełnosprawnej bardzo efektywne poruszanie się po drogach. Dzięki handbike`owi możliwe są dalekie wycieczki - nawet ponad 1...

więcej...

Handbike czyli rower napędzany ręcznie jest sprzętem umożliwiającym osobie niepełnosprawnej bardzo efektywne poruszanie się po drogach. Dzięki handbike`owi możliwe są dalekie wycieczki - nawet ponad 100km dziennie.

schowaj...

O mnie

KOLARSTWO NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Jedyne co mam to pragnienie, żeby nikt mi nie odebrał mej pasji

Księga wpisów

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 26.02.2010 16:41:14
  • autor: joanna.bielen
  • treść: Życzę wytrwałości. P...

Wizytówka


Sophe

Choć w życiu ciągle mam pod górę, walczę, gdyż taką mam naturę :)