Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


A czasu brak

wtorek, 09 lutego 2010 19:25
Nie mam zbytnio czasu na ćwiczenia, od rana do wieczora jestem poza domem, padam na pysk  jak wracam, ale jutro w końcu trochę odpocznę, to może potrenuję sobie.
Taka przerwa czasami jest potrzebna, w sumie od dawna ciągle trenuję, jeżdżę i nie miałam jakiejś dłuższej przerwy hmmm.
No a śnieżek nie odpuszcza, ale mam jakieś dziwne wrażenie, że ciągle podlatują do mnie ludzie i chcą mi pomagać jak się pakuję do autka, albo w innych sytuacjach, to b. miłe :-)

Uwielbiam płatki śniegu he, taka bania jak z drzewami:



jak dla mnie.. przecudne

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kaczek c.d

piątek, 05 lutego 2010 12:40
Znalazłam tym razem dwie kaczki z podkręconymi piórkami na kuperku :-) Czyż to nie słodki widok??? (*-*)
Jeszcze z 6 tygodni i będzie super pogoda...uf uf uf




Oczywiście okazało się że te biedne kaczki i tak zdychają przez człowieka. A dlaczego?
Bo powinno się je dokarmiać TYLKO zimą, a ludzie dokarmiają je również latem i ponoć oduczyły się polować i jak przychodzi zima, wiele z nich zdycha z głodu.
OT wielka pomoc ludzi, karmią latem "bo to tak fajnie". Nie przypominam sobie, żeby mi wpadła taka durnota do głowy, ale okazuje się, że jednak tak ludzie  robią, oczywiście kosztem tych biednych pięknych stworzonek.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wspominki

czwartek, 04 lutego 2010 13:58
Uwielbiam w takie dni wspominać jakie było piękne lato.
A przyznać muszę, że lato 2009 było super, przynajmniej dla mnie. Zdobyłam nowe doświadczenia z zakresu sportu. Odważyłam się na pewne szaleństwo.
Znalazłam w internecie bieg w Karlinie i wyczytałąm, że osoby niepełnosprawne też mogą wziąć w tym biegu na 15km udział.
Właściwie to mogłam znaleźć  inny bieg, gdzieś bliżej, ale po CO, skoro ja sobie wymyśliłam KARLINO nad samym morzem.

Mój mąż wspaniały musiał spełnić moją zachciankę i pojechaliśmy.  Spalismy w Wiosce Dziecięcej, przepięknej zresztą, rano szybko pojecahliśmy nad morze, zjedliśmy obiad w południe, kiedy to zazwyczaj moją porą obiadową  jest 17-a -  ..no i na 15-ą pojechaliśmy na mój pierwszy bieg w życiu. (*-*):-)@)-->-->--
Oj jakie to były emocje. Oczywiście udawałam twadzielkę, ale jak zobaczyłam tych ludzi, start i jak doszło już do startu to nerwy mnie tak zżerały, że jak tylko wyruszyłam i  miałam ogromną górę do pokonania, to stękałam jak stara babcia, bo raz że ze szczęścia, że biorę w tym udział, a dwa, że nie mogłam w to uwierzyć, że na starcie mam taką górę do pokonania hihihi.
Potem pamiętam jak jechałam i dziwiłam się, że uzyskuję nieprawdopodobną prędkość jak na mój "słaby" sprzęt, bo nawet miałam na liczniku 30km/h.
No i tak gnałam, jak się zmęczyłam to odpoczywałam sobie po 1 minucie -  trzy razy miałam taki odpoczynek - i na mecia byłam po godzinie!
15km w godzinę. Na moim rowerze, nie mogłam w to uwierzyć.
Po drodze mijał mnie mąż samochodem w środku z psem i machali do mnie <pies nie machał, ale merdał ogonem na mój widok zdecydowanie szybciej!>. Kiedy byłam blisko mety, zaczęła sie beznadziejna droga, pełno kostki brukowej i progi zwalniające, myślałam, że śnię. Poza tym dwa razy zgubiłam drogę!obcy
Tak, to w moim stylu, jakieś dziecko krzyczało za mną: "NIE TAM" i palcem pokazało mi gdzie. Ja ze śmiecham na ustach zawróciłam i wróciłam na trasę. Zmęczona, ostatkiem sił dojechałam do tej mety i myślałam, że eksploduję ze szczęścia...
Cudowna chwila, nie da sie tego opisać, tych emocji, szczęścia, że SIĘ UDAŁO, że dojechałam, że nie złapałam gumy, że nie zboczyłam z trasy hihih. Wszystko na raz.
Potem to oczekiwanie na wręczenie nagród, którkie wywiady, załadunek do samochodu i ponad 6h jazda samochodem do domu tego samego dnia!
Wszystko na wariackich papierach dosłownie!




NO I DRUGIE WSPOMNIENIE

Najmniej w mój sukces to wierzył mąż :-) No, ale nie mam mu tego za złe, bo przecież miał po części rację.
Pokonać 42km na słabym sprzęcie, ciężkim jak diabli i do tego ....
No właśnie wszystkie znaki mówiły na niebie, że zwyczajnie nie wezmę udziału.
Przed maratonem dałam rower do modernizacji, miałam koła ukośnie i zwiększoną zębatkę.

Długo to trwało i w tym czasie nie trenowałam. Rower dostałam na 2 tygodnie przed zawodami.
Coś nie grało mi w moim sprzęcie, ale nie wiedziałm do końca co. Chciałam go zmodernizować po to, żeby szybciej jeździć, tymczasem miałam wrażenie, że jestem jakaś wyjątkowo słaba i jeżdżę beznadziejnie.
Jakie mną targały myśli to dosłownie parodia jak sobie przypomnę. Jednago dnia mówiłam do mężą:"masz rację, to głupi pomysł, dziś ledwo 21km przejechałam, a ja chcę przejechać 42, to po prostu niemożliwe", a na drugi dzień krzyczałam z entuzjazmem: "dam radę!"
Nadszedł upragniony dzień. W swoje siły wierzyłam, gorzej w sprzęt...
Kiedy na starcie zobaczyłąm "tłum" niepełnosprawnych na "zajefajnych"  rowerach, wcale a wcale mnie to nie zniechęciło. Pomyślałam sobie, że widocznie tak ma być.
Wystartowaliśmy!
Handbikeowcy gnali jak wystrzeleni z TORPEDY, a ja? No hmmm yyy no jak ślimaczek.
Po 20km było już tylko lepiej, do 20km masakra, raz nawet wymiotować mi się chciało ;-(
Ale nagle doznałam olśnienia, przyśpieszyłam i po 3h i 45 dojechałam na metę.
NIE MOGŁAM W TO ?UWIERZYĆ...
Dalj było podobnie jak w Karlinie bla bla ale co najciekawsze w tym wszystkim????

......................................................................................................
Pojechaliśmy do domu i okazało się że opony były zdarte do dętek. Najpierw pomyślałam, że widocznie to normalne przy tylu kilometrach na raz, ale nie...
Rower po modernizacji miał źle ustawione koła przez co przez 42km jechałam na obciążeniu. Walcząc z własnym sprzętem. Czułam, że mi ciężko, ale zwalałam to na własną słabość i beznadzieję.
Do dziś zastanawiam się o ile mój czas byłby lepszy, gdybym nie "szarpała" się z rowerem...
ehhh
ALE było pięknie.
Te emocje
Ta duma
Te łzy w oczach...
Ta niemalże władza nad niemocą
To poczucie spełnienia
To poczucie, że niemożliwe jest możliwe!!!
NIKT mi tego nie zabierze.
Nawet ta obleśna zima  ]:->





A tutaj? Wyobraźcie sobie, że jedziecie 42 km bez wytchnienia, w gorącu i modląc się o szybki koniec, a tu przed samą metą dosłownie metr przed wami upada człowiek!!!
Raz że musisz w porę zareagować, widać, że zachowałam jakiś rozsądek i skierowałam się na prawo, żeby go nie połamać swoim ciężkim rowerem, a DWA nie możesz w to uwierzyć, że to się dzieje naprawdę!
Ale on przeżył, wstał szybko, ja wyprostowałam koło i z mała obsuwą czasową już byłam na mecie, reszta się nie liczyła. Dojechałam.


http://www.youtube.com/watch?v=9ZVomPRMvYo



A tu widać mnie i za mną na rowerze dzielny mąż w asyście.

komentarze (3) | dodaj komentarz

Chwilowo nie trenuję

wtorek, 02 lutego 2010 21:02
Na obecną chwilę nie trenuję już 2 dni, ale już jutro zabieram się za porządną rozgrzewkę (*-*)
Póki co trochę wychodzę z domu kaczki pokarmić, jest ich tak dużo, i  w sumie to jedyna zaleta zimy. Można na nie popatrzeć z bliska, nie uciekają i ciągle coś jedzą.
Chodzą po zamarzniętej Odrze <nie tylko kaczki, ludzi też widziałam jak nieodpowiedzialnie i lekkomyślnie łażą po Odrze ]:->.>

Bardzo zimno, ale ponoć jak się tak chodzi po takim mrozie to odporność wzrasta.
Oby



Kaczki <NIEKTÓRE :)>mają cudowne dwa piórka podkręcone...z tyłu kuperka.  :-]

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zima nie odpuszcza...

sobota, 30 stycznia 2010 20:10
Od ponad miesiąca choruję, zima nie odpuszcza, 5 lutego mam lekarza...
brrr

Ale zzzzzzzzzzzziiiiiiiiiimmmmmmmmmmno!!



A te ptaszynki na odrze siedzą sobie :-)

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zimą pomagajmy

piątek, 29 stycznia 2010 17:54
Na ile można tyle trzeba pomagać...
Zima doskwiera nie tylko nam.
Takie biedna kaczuszki nie mają ciepłego schronienia w nocy.
W dzień można je pokarmić.

a rzucają się baaardzo na jedzenie!






komentarze (0) | dodaj komentarz

Endorfiny

czwartek, 28 stycznia 2010 14:16

"Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości." A.E


No tak  to naturalny doping i zawsze tak jest, że po ćwiczeniach mam doskonałe samopoczucie.
Dlaczego?
 Po pierwsze jest mi ciepło obcy:-]
Po drugie i trzecie to samo ;-):-]
Ostatnio nawet zaczęłam codziennie jeździć, a zawsze to jest tak, że najpierw mi się nie chce i jak już się jakoś zmuszę do przesiądnięcia na rower, zaczynam jechać początkowo 18km/h...mozolnie i znudzona i od razu jestem zmęczona.
Potem jednak już pod koniec mam sporego powera i jadę w prędkością 21, 22km/h, a już pod sam koniec, żeby się na maxa zmęczyć dochodzę do 31km/h, ale jadę tak minutę max ..;-)
Czytam "Rok 1984", zobaczymy czy przez nią przebrnę...:-/
Dodatkowo znowu spadł śnieg, nie wiem czemu ale na balkonie niestety mam sporo tego śniegu, mimo iż jest zabudowany, domyślam się, że wiatr go tam nawiał jakimiś szczelinami.
K. nadal nie wie czy idzie na operację, ręce opadają, nie mamy żadnego wsparcia, nikt nam w tym temacie nie pomaga, a bardzo przydałaby nam się pomoc, bo skoro czekamy już od grudnia, a nie zapowiada się w najbliższym czasie jego wizyta w szpitalu, to coś tu jest nie tak. Trochę to nas zfrustrowało, bo jakby poszedł z tydzień temu - byłoby idealnie, teraz im później wyznaczą termin, tym gorzej, chyba wtedy się K. nie zdecyduje!
Powody są oczywiste - kasa :-(
Jak to jest, że jak ktoś inny potrzebuje pomocy, to ma do tego sztab ludzi, a on biedak jest sam i nie zapowiada się, że w tym roku pójdzie na tą operacją...
Ehhh lipa.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdrowe kosmetyki

wtorek, 26 stycznia 2010 14:48
Każda z nas chce być piękna, młoda i zadbana.
Nie każda z nas jednak wie, że firmy kosmetyczne faszerują nas chemią na potęgę. I tu nie chodzi o to, że smarujemy się za dużo, tylko o to, że smarujemy się niezdrowymi kosmetykami.
Znalazłam 17 składników kosmetyków, które zaburzają gospodarkę hormonalną. Te 17 składników wyróżniono ze względu na skład w kosmetykach, bo tak w ogóle mamy ich ponad 500. :-\
Ponieważ w miarę dbam o siebie włączając w to codzienne ćwiczenia oraz jazdę na rowerze, postanowiłam również sprawdzić skład moich kosmetyków i co się okazało.
Dosłownie w każdym - czyli - krem do opalania, krem do twarzy, balsam do ciała z aloesem, balsam brązujący, żel do mycia twarzy antybakteryjny, pianka do włosów i inne zawierają przyjamniej jeden z tych wymienionych 17 składników szkodliwych dla naszej  gospodarki hormonalnej.
W jednym nawet było AŻ 5 tych składników.
Wszystko ładnie pięknie, bo przecież to są "znikome" ilości, które nie powinny nam szkodzić, ale pod warunkiem, że używamy tlyko jeden z tych kosmetyków, który zawiera choćby  METHYLPARABEN. Zdumiewa mnie jednak fakt, że tylko mój  płyn  micelarny z Ziaji używany zresztą bardzo rzadko nie posiada tych składników oraz odżywka do włosów  Dove jedwabista gładkość.
I tak reasumując dziś zrobiłam sobie maseczkę z AVONU, która zawiera trujący Propylparaben, wcześniej zmyłam buzię mleczkiem Soraya zawierającym  trujący Methylparaben oraz Propyloparaben, a na koniec nałozyłam krem do buzi zawierający też te składniki.
I tu zadaję sobie pytanie, skoro w każdym kosmetyku mamy truciznę, dlaczego firmy farmaceutyczne nie ponoszą żadnej odpowiedzialności???
"
W 2008 r., Komisja Europejska zmieniła regulacje prawne dotyczące kosmetyków, ale postanowiła na kolejne pięć lat odroczyć podjęcie stanowiska w sprawie czynników zaburzających gospodarkę hormonalną.

Unia Europejska od lat prowadzi badania nad szkodliwym wpływem substancji zaburzających gospodarkę hormonalną. Organizacje konsumenckie w Europie chcą zakazania stosowania ich w kosmetykach. Część polityków przygotowuje przepisy, które mają ustanowić stosowny zakaz. To dobre działania. Ale póki co konsumenci wciąż są narażeni na negatywny wpływ tych substancji na zdrowie." źródło - Pro-Test

Na koniec wymienię kilka podstawowych składników nagminnie pojawiających się w naszych kosmetykach. Na szczęscie tworzona jest lista kosmetyków TYCH BEZ i mam nadzieję, że dwa wymienione przeze mnie równeiż znajdą się na liście tych rekomendowanych.
Ethylparaben
Propylparaben
Methylparaben
Butylparaben

i inne. Dla ciekawych reszta z tych wspaniałości znajduje się na stronie Pro-Testu. Polecam.

I jak tu być zdrowym??
(*-*)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ocean

poniedziałek, 25 stycznia 2010 15:45
Na szczęście czasami udaje mi się przejchać nawet 13km. Nie ukrywam, że w rowerze mam za wysoko korby a to wywołuje ostry ból ramion. Najgorzej w nocy, bo spać nie mogę wrrr.

Inny temat.

Oceany.

Fasynują mnie i marzę o tym, żeby choć raz w życiu je/go zobaczyć.
To dziwne, b o ponad 70 % Ziemi  to oceany, a ja mam marne szanse na to, żeby zobaczyć choć  jeden. Ale kto wie...
Najbardziej fascynujące dla mnie są dymiące kominy na dnie ocenau, zwane kominami geotermalnymi.



To takie jakby wulkany - "położone na dnie oceanów miejsca erupcji gorącej wysoko zmineralizowanej wody, zawierającej również gazy wulkaniczne" - wikipedia
Przypuszcza się, że analogiczne podmorskie ujścia hydrotermalne istnieją na jednym z księżyców Jowisza, Europie, a w dalekiej przeszłości mogły istnieć na Marsie.

No i przypomina mi się księżyc enceladus, który jest cały z lodu, ale co dziwne występują na nim lodowe wulkany.


Rozmiary Enceladusa nie są na tyle duże, by zachodzące w jego wnętrzu reakcje rozpadu pierwiastków promieniotwórczych mogły obecnie dostarczać znaczące ilości energii. Jednak występujące na powierzchni księżyca pęknięcia, szczeliny i inne deformacje terenu świadczą, że zachodzą na nim złożone zjawiska tektoniczne, pomimo że jego wnętrze powinno ostygnąć już dawno temu. wikipedia.
A to ci ciekawostka...
Uwielbiam takie ...
Swoją drogą powiedzieli, że chcą dokładniej  zbadać ten ksieżyc taką prostą metodą monety. Albowiem kładąc monetę na lód, ona po jakimś czasie stopi ten lód. Dlaczego? Bo metal przewodzi ciepło...Chcą wykorzystać ten pomysł  w celu zbadania tego księżyca.
obcy
Mówią, że oceany i kosmos są ze sobą powiązane w jakiś sposób. Dotyczy to choćby powstania oceanów na Ziemi.
Dodatkowo w oceanach są znacznie wyższe szczyty niż najwyższy na ziemi Mount Everest <przypomn.
(8848 m n.p.m.), >...
Tyle pięknych rzeczy jest na świecie, na tej naszej małej Ziemi.
Porównując Ziemię do wszechświata, można wyobrazić sobie kropkę nad "I" w jakimś tekście. Ta kropka to Ziemia. :) :-)


Nadal zimno bardzo, mróz nie chce puścić, nie wiem ile jeszcze wytrzymam...W TV mówią, żeby lepiej nie wychodzić z domu jak nie ma takiej potrzeby. Ke?;-(

komentarze (1) | dodaj komentarz

Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna – ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.

piątek, 22 stycznia 2010 20:51
No cóż obiecałam sobie, że dziś pocisnę 20km, ale ledwo udało mi się przejechać 12 km ;-(
Potem ćwiczyłam ciężarkami, 2kg i 3kg.
Fajnie po tym bolą mięśnie.
Mam szczerą nadzieję, że na wiosnę nie będę wyglądać jak wieloryb, tylko trochę lepiej.
Cięzko w taką pogodę być aktywnym.
Jutro mam w planie spacer z moim najmądrzejszym chyba na osiedlu psem no i wezmę ze sobą Kamila, niech się cieszy hihihi.
Kocham mój rower...wiem banalne, ale nie wyobrażam sobie co by było, gdybym go  nie miała.
A wszystko to dzięki klubowi SMOK. Oh co za życie...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

poniedziałek, 18 stycznia 2010 22:23
Ćwiczę każdego dnia i nie ukrywam, że to naprawdę daje sporo radości :-)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nie odpuszcza

poniedziałek, 18 stycznia 2010 15:56
Zima nie odpuszcza, ale dobry nastrój mnie nie opuszcza hihi :)
Dziś jakiś człowiek z góry zrzucił śnig na mój daszek na balkonie i już pożegnałam się z częścią daszku. Ale nie będę się przejmować kolejnymi wydatkami, bo to nic nie daje.
Ćwiczę sobie i nawet mam dodatkowy ciężarek o kilo cięższy.


ach lato.....

komentarze (2) | dodaj komentarz

No tak jakoś

czwartek, 14 stycznia 2010 13:08
Mój kaszel nadal jest męczący i taki dziwny, bo z rana i pod wieczór. Dlatego jakoś nie odczuwam skutków ubocznych, ale czasami przeszkadza.
Teraz jeden dzień jeżdżę na trenażerze po 10, 12 km, a na drugi dzień 2x w ciągu dnia ćwiczę ciężarkami. Myślę, że to pomoże mi zachować jako takie siły w rękach i że kondycja mi nie spadnie.
Postaram się z pomocą K w poniedziałek iść na siłownię.
Mam nadzieję, że jakoś się uda, chociaż ani grama śniegu nie ubyło u nas wrrr.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zima ciąg dalszy

niedziela, 10 stycznia 2010 18:52
Pada śnieg gruby i gęsty. Z każdym dniem jest go coraz więcej.
Pies jedynie się cieszy, ja nie za bardzo.



Wieczorem jednak się przemogłam i zaczęłam jeździć na rowerze. Na początek 10km, potem ciężarki. Postaram się rano też ćwiczyć.
Muszę, no bo zwariuję od tej zimy!!!

komentarze (1) | dodaj komentarz

Słabostki me

środa, 06 stycznia 2010 22:34
Otóż od grudnia trzyma mnie kaszel - duszący.
Teraz mam ciągle temperaturę 37,2.
Dziś ledwo dałam radę przejechać 10km, ale uważam, że zawsze to coś. Było ciężko, trochę było mi słabo, ale dałam radę. Jechałam 50minut.
Walczę z zimą, ale póki co nędznie przegrywam jakże marną walkę.

Jak mi nie przejdzie, chyba będę musiała odwiedzić lekarza...oby nie.

komentarze (2) | dodaj komentarz

wrrr

wtorek, 05 stycznia 2010 11:29
Pojechałam na siłownię, nie było łatwo się tam dostać przez śnieg i niestety  była nieczynna.
Póki jest tyle sniegu chyba odpuszczę sobie, w domu coś postaram sie poćwiczyć.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zgrupowanie

poniedziałek, 04 stycznia 2010 15:50
11 stycznia mam zgrupowanie w Wiśle / k Ustronia.
Niestety nie pojadę z wielu powodów.
Raz, że to aż 2 tygodnie, a w tym czasie K. będzie leżał w szpitalu i to główny powód, więc nie ma co pisać o innych.

Dziś zaczyna się siłownia. Jest tyle śniegu na dworze, że szok, ale spróbuję samodzielnie pojechać na siłkę, może mi się uda szybę przednią od lodu usunąć i takie tam...
Dla zdrowego to 5 minut, ja muszę wyjść pół godziny wcześniej z domu, żeby uporać się z lodem i śniegiem wrrrrr

Ale się ciesżę, że w końcu siłownia.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tęsknię za latem

środa, 30 grudnia 2009 14:48
Tęsknię za latem bardzo.. i
ZA WYŚCIGAMI!!!






Rajd Dakar w Argentynie/AFP

komentarze (0) | dodaj komentarz

No..

piątek, 25 grudnia 2009 18:13


Ogólnie spoko klim, ALE NIE ĆWICZĘ nic A NIC.


TRENAŻER czeka na lepsze czasy





komentarze (2) | dodaj komentarz

Bardziej dla

wtorek, 22 grudnia 2009 15:11
No i teraz dzień w dzień jeżdżę po minimum 20km, ręce bolą jak ... ale nie ma co, robię to, żeby się nie upaść w zimie.
Bolą ręce, stawy, ale jeżdżę. Sama sie dziwię, że mi się chce. A potem jak już jest po wszystkim biorę ciężarki i naparzam tak nimi pół godziny.
Same zalety, bo tak po pierwsze ciepło mi, a przykęcamy grzejniki - wiadomo - oszczędzanie, a po drugie mam szczerą nadzieję, że nie utyję do wiosny.
Ot co.

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zima

piątek, 18 grudnia 2009 12:12
Na dobre sobie przyszła i nieprędko odejdzie. Bardzo zimno, dużo śniegu i w ogóle masakra.
Na pewno jutro nie jadę na zawody.


 mój kochany trenażer..jedynie on mi pozostał ...i siłownia..na zimę :):):):):)
Na szczęście popękane linki już naprawione - koszt 32zł.
Przypomniało mi się, że go dałam do naprawy poraz 10 000 bo w tym serwisie pewnie poraz pierwszy robią taki rower, więc zanim się nauczą, to będą linki i pancerze sie zrywac nagminnie wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.

Wczoraj z K bylismy na konsultacji u lekarza, czekaliśmy od 18.15, wrócilismy o 21.00 więc nie pojeździłam już na rowerze, bo mi się nie chciało.
No i tyle..

komentarze (3) | dodaj komentarz

Padł śnieg

czwartek, 17 grudnia 2009 14:11
i tym samym położył moje sobotnie zawody.
Trzeba sie z tym pogodzić, utrzymac formę przez zimę i czekać...czekać ... czekać...
na sezon rowerowy...
Czekanie to sama przyjemność...

komentarze (0) | dodaj komentarz

ULUBIONE ZDJĘCIE

środa, 16 grudnia 2009 12:10
Moje ulubione zdjęcie z zawodów to chyba maraton Wrocław'09
Właściwie to kilka zdjęć...
Kurcze jak ja tęsknię za zawodami :(:(:(:(:(










komentarze (0) | dodaj komentarz

20 Jubileuszowy Strzelecki Bieg im. Euzebiusza Fer...

poniedziałek, 14 grudnia 2009 12:23

3. TERMIN I MIEJSCE:
19 grudnia 2009r. Strzelce Opolskie ( sobota ).
4. TRASA:
- dystans - 15 km - ulicami miasta, trasa nie posiada atestu.
- START – ul. Chopina
- META – Pl. śeromskiego
- OPIS TRASY: ul. Chopina, Pl. śeromskiego, Kościuszki, Powstańców Śl.,
1-go Maja, Habryki, Dworcowa, Piłsudskiego, B. Chrobrego, Jordanowska, Ks. Wajdy,
Pl. śeromskiego. ( 5 x pętla ).
5. PROGRAM ZAWODÓW:
- godz. 700 - 1030 – weryfikacja i przyjmowanie dodatkowych zgłoszeń,
- godz. 1045 - oficjalne otwarcie biegu,
- godz. 1050 - II Bieg VIP - ów,
- godz. 1100 - start do biegu na dystansie 15 km.,
- godz. 1345 - wręczenie dyplomów i nagród oraz oficjalne zakończenie
w Strzeleckim Ośrodku Kultury - Pl. śeromskiego 7
6. WARUNKI UCZESTNICTWA:
- w biegu prawo startu mają biegacze, którzy ukończyli 16 lat, zrzeszeni
i nie zrzeszeni w klubach sportowych,
- do zawodów dopuszczeni są równieŜ niepełnosprawni na wózkach
inwalidzkich (pod warunkiem braku śniegu oraz gołoledzi),
NO właśnie coś podejrzewam, że nie pojadę, bo śnieg już spadł ślisko już jest i w ogóle zimno... jak diabli...

komentarze (2) | dodaj komentarz

Niemiecki

niedziela, 13 grudnia 2009 11:54

Zrobiło się naprawdę zimno, pewnie nie będzie mi się chciało za tydzień jechać w taki chłód na zawody...
Sama jeszcze nie wiem, się zobaczy...

Póki co lipa z tą pogodą do dupy.

komentarze (2) | dodaj komentarz

w domu..

środa, 09 grudnia 2009 20:49
W domku na rowerze też mozna a jakże (*-*)
10km przejechane aaaaaaaaaaaaaaale mordęga

komentarze (2) | dodaj komentarz

....................................................................

poniedziałek, 07 grudnia 2009 21:25
Dziś sporo poćwiczyłam, ale póki co to ostatni tydzień na siłowni z  powodu świąt...
Szkoda, ale cóż, trzeba będzie to jakoś przeżyć....................

A dziś powyciskałam i było fajnie, ale łapska bolały oj bolały...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Atlas

środa, 02 grudnia 2009 20:32
A we wtorki to ćwiczę na tym:


Jutro lecę na wykład więc nie pójdę na siłownię, a wykład ciekawy bo:
"Pierwsze obserwacje zastosowania glejowych komórek węchowych w leczeniu całkowitego uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wstępne wyniki rocznej obserwacji badań klinicznych pierwszej fazy, prowadzonych przez Klinikę Neurochirurgii Akademii Medycznej we Wrocławiu przy współpracy Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej oraz Zakładu Rehabilitacji Leczniczej w Urazach i Chorobach Kręgosłupa AKSON."

Prowadzący:
Prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Jarmundowicz
Neurochirurg dr n. med. Paweł Tabakow

komentarze (2) | dodaj komentarz

ławeczka

poniedziałek, 30 listopada 2009 19:46
W poniedziałki ćwiczę na tej ławeczce przez prawie 1,5h.

komentarze (1) | dodaj komentarz

:)

sobota, 28 listopada 2009 23:13
Rzadko mi się zdarza być w ciągu jednego dnia być aż dwa razy na rowerze, ale dziś mi się udało.
Pierwszy raz to 1,5h od 13-14.30 a potem od 19-20-ej. Z Chojrakiem oczywiście, który padł i śpi jak zabity... :-) Miał sporo atrakcji, w tym jedną z najbardziej ulubionych czyli wiewiórki ...
Ogólnie nawet mnie ręcę bolą po tych wyprawach...
uffff
Ale to za karę, za to, że nie polazłam na siłownię w czwartek!!!





Bardzo udany dzień :)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lenistwo fu

piątek, 27 listopada 2009 12:43
No i nie poszłam na siłownię, z lenistwa :-|
Fakt, że miałam kilka spraw na mieście do załatwienia i nie zdążyłam, ale potem poszliśmy z psem na rower i w sumie sporo przejechaliśmy. Było chłodno, ale bardzo przyjemnie.
Czasami lubię pojeździć w ciemnościach.
Ale postaram się więcej nie opuszczać siłowni.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Różnie bywa...

środa, 25 listopada 2009 23:01
W poniedziałek udało mi się zespawać uszkodzony rower za 20zł. Na Jaworskiej jest taki warsztat samochodowy, gdzie miły Pan bez problemu to zrobił - zaspawał porządnie.
W poniedziałek na atlasie wyciskałam na 3ch różnych wysokościach obciążenie 20kg i nadwyrężyłam prawe ramie.
We wtorek po lekkich ćwiczeniach na siłowni na dwóch altasach rozruszałam ból w ramieniu, ale dziś ból mi nadal doskwiera o dziwo.:|
Dziś trochę luzu, 30 minut na trenażerze,a jutro nie mam siły lecieć na siłkę...

komentarze (0) | dodaj komentarz

BARBÓRKOWY BIEG

sobota, 21 listopada 2009 16:40

Wzięłam udział w  XV Barbórkowym Biegu Skalnika.
MUSZĘ TO OPISAĆ!!!! Biegliśmy z krowami :-)

Dojazd rewelacja, szybko i ładna miejscowość.
ORGANIZACJA PO PROSTU WYPAS!!!!
Trasa prawie 14km, dwie dla mnie poważnie strome górki, kilka mniejszych po drodze i na samym końcu, w ostatnim kilometrze, kiedy już była piękna góreczka do finiszu.....ZŁAMAŁ mi się PODNÓZEK prawy!!!PRZED startem tak jakbym to przewidziała, poprosiłam K. o to, żeby mi mocniej spiął rzepem właśnie prawą nogę!!!
Gdyby podnóżek całkiem się oderwał złamałabym nogę!! Na szczęśćie wisiał do ziemi, a że miałam dobrze zapiętą nogę, nie wypadła z podnóża. SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘSCIU można tak to powiedzieć... Ale nie to najważniejsze było w tym  biegu.
TRasa, pogoda i ludzie wszystko było super!!! :-] Po drodze biegło stado krów, mijałam dwie i w duchu myślałam sobie, żeby przypadkiem nie wlazły na mnie ....

Poznałam Mateusza  co mnie zaczepiał podczas ściganie się, raz on mnie wyprzedzał raz ja jego, ale ostatecznie ponieważ ja pod koniec zawsze mam najwięcej pary w rękach, chyba byłam przed nim... Wtedy też oficjanie poznaliśmy się hehhe. Zabawna sytuacja :)

Po wszystkim dostaliśmy piękne medale pamiątkowe i wspaniały pan organizator prosił o pozostanie, gdyż miał wystąpić pan Stan Tutaj kabareciarz, parodysta:
http://www.stantutaj.com/
no i potem była dekoracja. Na samym  końcu dostaliśmy dyplomy pamiątkowe i coś tam jeszcze (*-*) miłego..
Miłe zaskoczenie, rewelacyjny bieg, zaliczam  go do jednych z lepszych biegów w jakich brałam dotychczas udział.

:-):-)











RESZTA ZDJĘĆ  jak zawsze w  galerii

komentarze (3) | dodaj komentarz

Suple

piątek, 20 listopada 2009 11:29
Dostałam wczoraj suplementy..na zachętę, żeby trenować wyciskanie ciężarów.
Kto by pomyślał, że jak się wyciska, to chcąc nie chcąc uruchamiają się mięśnie, o których nigdy bym nie pomyślała, że w ogóle u mnie jeszcze działają.
Bardzo interesujące przeżycie to..całe wyciskanie. Takie inne... bo wydaje mi się, że niedocenione :)
Na trenażerze trenuje się ciężko.
Po siłowni jeszcze na nim kilka minut poćwiczyłam. Minuta bardzo intensywnej jazdy i minuta odpoczynku. I tak po kilka powtórzeń... bardzo męczące.
Ogólnie jest super.
A jutro na zawody do Graczy. :-]:-);-)

komentarze (0) | dodaj komentarz

Podnoszenie ciężarów

środa, 18 listopada 2009 11:11
Wczoraj na siłowni udało mi się zwiększyć opór na atlasie i nawet zrobić kilka serii. :| Zważywszy, że na początku udawało mi się jedynie zrobić bez obciążenia ze 3 powtórzenia, to spory sukces.
No i spróbowałam wyciskanie sztangi. To bardzo trudne, a wygąda oczywiście na banalne. Samo utrzymanie sztangi, żeby się nie chwiała to spory wysiłek.
No, ale dostałam słowne potwierdzenie od mistrza w podnoszeniu ciężarów, że jestem silna.
Wczoraj próbnie podnosiłam max 30kg, ale po wcześniejszych 45min ćwiczeniach na atlasie.
Podobało mi się.
:-]:-]:-]:-]:-]

komentarze (1) | dodaj komentarz

XV Barbórkowy Bieg Skalnika – Gracze 2009

poniedziałek, 16 listopada 2009 16:38
Pojawiły się kolejne zawody na które można jechać.
:-]:-]:-]
 Pan organizator zadzwonił dziś rano i po rozmowie z nim zdecydowałam, że jak dopisze pogoda to pojedziemy...
:-]:-]:-]

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jesień piękna..złocista

sobota, 14 listopada 2009 15:59
Ale dziś piękna pogoda była w parku.
Co tu dużo gadać zdjęcia porobiłam


PRZED DOMKIEM





NIEDŹWIEDZIE W LESIE:)





RUDA KOLEŻANKA CHOJRAKA

Wycieczka była bardzo udana. Trening prawie 2h
:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]:-]

komentarze (1) | dodaj komentarz

Z ubolewaniem

czwartek, 12 listopada 2009 12:46
No cóż wydaje mi się, że to były ostatnie zawody w tym roku, ale z tego co widzę na maratonypolskie.pl to coś chyba się jeszcze znajdzie :-)
Było  świetnie jak zawsze. Zimno, ale trasa spoko, 5 okrążeń.
Najgłośniej dopingowali panowie pod sporym wpływem trunków z procentami...(*-*)
Cała imprezka była super.
Piękny puchar dostałam za II miejsce.

hhihi






zdjęcia z http://www.gora.com.pl/




Więcej zdjęć w zakładce "Zdjęcia rózne takie"

komentarze (1) | dodaj komentarz

Już tuż tuż

wtorek, 10 listopada 2009 21:47
No i jutro zawody. Kupiłam też trenażer.  Znalazł się na allegro ktoś kto ma w miarę tanio, a ja nie potrzebuję bóg wie jakiego super extra trenażera, albowiem jak tylko będzie sensowna pogoda, wolę jeźździć po dworze. No i cieszę się, nie ukrywam, że w końcu upolowałam coś na gwarancji ;-)
No to jutro ludzie leniuchują, a ja sobie pościgam się.
Dzwonili z klubu zapytać co i jak i to bardzo miłe z ich strony.
Do boju :)!!!!!!

komentarze (2) | dodaj komentarz

I siłownia ponownie

poniedziałek, 09 listopada 2009 21:18
;-) Nic tak nie poprawia nastroju jak kontakt z miłymi ludźmi.
Trener na siłowni to przemiły człowiek.
Zawsze ma jakieś historie do opowiedzenia...bardzo ciekawe zresztą.
Poćwiczyłam, ale niestety w tym tygodniu to ostatnie ćwiczenia, bo z powodu świąt i wyjazdów siłownia nieczynna. Dopiero w przyszły wtorek,
Teraz odpoczywam przed zawodami cały jutrzejszy dzień ...:-)obcy

komentarze (0) | dodaj komentarz

Piękny trening

sobota, 07 listopada 2009 19:13
Całe 15 km rewelacyjnej jazdy. Gorsza pogoda niż wczoraj, ale to nie przeszkodziło mi w tym, żeby trochę potrenować.
Myślę, że przed wyścigiem, który niebawem jestem w miarę przygotowana.
Mam szczerą nadzieję, że nie  będzie lało, resztę jakoś zniosę, nawet jak będzie  bardzo zimno.
Nie mogę się już doczekać.
11 listopada wszyscy będą leżeć i odpoczywać, ja też, tylko w nieco inny sposób, ścigając się w Górze.


Barwy jesieni same mówią za siebie..



komentarze (3) | dodaj komentarz

Słońce

piątek, 06 listopada 2009 22:55
To jakiś cud, pojawiło się piękne słońce, nie było wprawdzie upału 30 stopni, aaaale był powód, żeby wyjść z psem na rower.
Oczywiście mój  wyjątkowy zwierzak wzbudzał zachwyt ludzi, nawet widziałam w samochodach jak się podniecają. ;-) Łatwo wyczytać z ust: "patrz jaki pies". Wszyscy myślą, że mnie pcha  (*-*)
A nasz pies zrobił się taki pieszczoch, że wymiękamy.
Ale wycieczka była bardzo udana, ponad 10km na rowerze, trochę po pięknym "rudym" parku, po chodnikach... Niebo miało takie piękne kształty i barwy jakie lubię najbardziej. Dziś jeżdżąc miałamm wrażenie, że niebo przybrało barwy miasta, nie nie szare i śmierdzące, tylko kształty takie równe, przypominały mi tory tramwajowe, tylko w błękitno-zielono-granotowych kolorach.
Poniosła mnie wyobraźnia i tym samym...nie schodził mi uśmiech z twarzy.
Chojrak też był przeszczęśliwy. Jutro mam w planie porobić zdjęcia temu cudownemu krajobrazowi, który się zmienia z dnia na dzień...



to moja ulubiona fotka Chojraczka





właściwie to nic się nie zmienił :):)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pomysły się rodzą

czwartek, 05 listopada 2009 20:33
Pomyślałam sobie dziś na siłce, coby następnym razem spróbować wyciskanie sztangi.
Zobaczymy ile wycisnę i czy w ogóle mam jakąś siłę.
Postaram się jutro pojeździć na rowerze, ale pogoda naprawdę jest do bani :-(
Przed zawodami chciałabym jeszcze kilka razy pojeździć, ale naprawdę jak pada i jak jest potem mokro to żadna frajda.....

Ciekawa jestem ile pocisnę...na tej sztandze (o_o)

komentarze (1) | dodaj komentarz

H a

środa, 04 listopada 2009 14:14
No i po wczorajszej siłowni poraz pierwszy mnie nie bolą ręce ;-):-/;-)
Być może za słabo ćwiczyłam, ale wczoraj w ogóle był ciężki, senny dzień.
Dziś też musisałam wstać o świcie hehe.
No i cudownie leje, bo inaczej nie da się tego nazwać!!! LEJE.
Poza tym nie wygrałam trenażera, poszedł za 280zł, a dla mnie to za dużo.
Poza tym nie był rewelacyjny. wrrr
JA CHCĘ TRENAŻER buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

komentarze (3) | dodaj komentarz

Parkowe cuda jesieni

poniedziałek, 02 listopada 2009 21:25
Chojrak to super kompan na wycieczki rowerowe. Zabrałam go dziś z myślą, że będę sobie wolniutko jechać z pieskiem, a tymczasem ja ledwo cisnęłam w krępującej ruchy  kurtce 18km/h , a ten spokojnie sobie przede mną gonił wiewióreczki w parku.
No cóż, było ciężko, zimno, ale przyjemnie. Parki całe w liściach, ale sucho, więc spoko się jechało, pies też czysty po wycieczce.
Tylko zastanawiam się kto bardziej się zmęczył po 14km Chojrak...czy jednak JA.
;-)

komentarze (1) | dodaj komentarz

Błotko

niedziela, 01 listopada 2009 18:54
Nie jest ciepło, ale to nie powód, żeby nie jeździć od czasu do czasu na rowerze.
I tak w to zimne niedzielne popołudnie wyjechaliśmy z psem na krótką wycieczkę. Pod koniec było błoto, ale jakoś przejechaliśmy 11km.
Kierownica mi się skrzywiła, ale po dokręceniu już wszystko gra.
Dla psa taka wycieczka to za mało, dla nas wystarczający wysiłek.
 :-)
Poważnie myślę o zakupie trenażera, tylko drogi...oj drogi dziad jeden.

komentarze (0) | dodaj komentarz

• 6x

piątek, 30 października 2009 18:01
2009-10-28 20:02:41

Szósty raz juz byłam dziś na siłowni i musze przyznać, że za każdym razem mieśnie bolą i mam zakwasy. Ciekawe kiedy doczekam się dnia, że ból zniknie na zawsze...
Póki co ciężko jest.

komentarze (1) | dodaj komentarz

• ...Idzie zima

piątek, 30 października 2009 18:01
2009-10-25 19:49:54


Nie ma co się dołować, zima idzie, ale ważne, że człek ma jakieś zajęcia.
Siłownia wtorek i czwartek na 16.30 do kiedy chcę.
Mam teraz sporo czasu, więc to sama przyjemność, tylko, że wracam jak połamana z siłowni z mega zakwasami!
No, ale mój trener to mistrzu., jakby ni e było to wielokrotny medalista paraolimpiad w podnoszeniu ciężarów.
Mam pewność, że jestem pod okiem specjalisty, no i nie wiedziałam, że jestem taki cienki bolek, słabizna na maxa.
Młodzież tam trochę się naśmiewa ze mnie, ale z czasem nabiorę krzepy, nie mam zamiaru opuszczać treningów.
Tymczasem dziś zrobiłam 20km na luziku, ale pogoda się poprawiła, więc jechało się rewelacyjnie i bez zmęczenia.
Do zawodów pozostało jednak jeszcze sporo czasu, więc pogoda może się zmienić jeszcze 10 000 razy.

komentarze (0) | dodaj komentarz

• Jazdy

piątek, 30 października 2009 18:00
2009-10-18 22:30:10

Pomimo deszczu, czasami zdarza się, że nie pada i wtedy szybko wskakuję na rower coby jeszcze pojeździć i nacieszyć się przed zimą.
Mam szczerą nadzieję, że pogoda się zmieni, bo tak naprawdę leje od tygodnia.
Dziś koło 19ej pojechaliśmy na wycieczkę z psem i było super. Zawsze te 7km zrobione w zimnie i chłodzie i mokrej nawierzchnii.

komentarze (0) | dodaj komentarz

• Bieg Niepodległości

piątek, 30 października 2009 18:00
2009-10-16 14:44:40

Pada pada pada pada pada, ale jakoś nie jestem zniechęcona, żeby wziąć udział w kolejnych zawodach w Górze.
11 listopad, fajnie, że tak w tygodniu

XVI OGÓLNOPOLSKI BIEG NIEPODLEGŁOŚCI
„GÓRA - 2009 ROK"

MIEJSCE: GÓRA, UL. ARMII POLSKIEJ 13 (PRZY DOMU KULTURY)
TERMIN: 11 LISTOPAD 2008 ROK (ŚRODA)

BIEG GŁÓWNY NA 10 000 METRÓW
REKORDZIŚCI TRASY
Krystyna Pieczulis: 33,29min. (1997 rok)
Krzysztof Przybyła: 29,15 min. (2001 rok)

GODZ. 8.00 - 12.00: zapisy do biegów (sekretariat zawodów - Dom Kultury)
GODZ. 13.30: Start: ul. Armii Polskiej (obok LOK)
Meta: ul. Armii Polskiej (przed Domem Kultury)
GODZ. 14.30: Zakończenie imprezy i wręczenie nagród.

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12  »

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 992

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Ulubione strony

O czymś innym

Handbike czyli rower napędzany ręcznie jest sprzętem umożliwiającym osobie niepełnosprawnej bardzo efektywne poruszanie się po drogach. Dzięki handbike`owi możliwe są dalekie wycieczki - nawet ponad 1...

więcej...

Handbike czyli rower napędzany ręcznie jest sprzętem umożliwiającym osobie niepełnosprawnej bardzo efektywne poruszanie się po drogach. Dzięki handbike`owi możliwe są dalekie wycieczki - nawet ponad 100km dziennie.

schowaj...

Ja

Jedyne co mam to pragnienie, żeby nikt mi nie odebrał mej pasji

Księga wpisów

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 23.01.2010 2:15:27
  • autor: maorpob
  • treść: Dziekuje za wizyte i...